Nasza strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym możemy ją dostosować do Twoich potrzeb. Więcej o cookies w polityce prywatności. Rozumiem
Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty, przez co jest bardzo smutny...

Uwielbienie mnie zmienia

Uwielbienie mnie zmienia

Właściwie to powinienem powiedzieć inaczej: uwielbienie mnie oczyszcza. Żyję w świecie i jestem przesiąknięty światem, inaczej się nie da. Tymczasem modlitwa uwielbienia sprawia, że się z tego świata mogę "otrzepać", mogę go z siebie zmyć. Uwielbienie odwraca moje oczy od świata i odwraca moje oczy od siebie samego. Jednakże nie jest to celem tej modlitwy, to tylko bardzo miły efekt uboczny. Modlitwa uwielbienia kieruje moje oczy i serce na Boga, na Trójcę Świętą. Tylko wtedy, gdy zapatrzę się w Boga, jestem bezpieczny.

To była pierwsza rzecz jaka zmieniła się we mnie gdy zacząłem Go uwielbiać: w końcu uwierzyłem, że nie jestem sam, że jest Ktoś, kto ukochał człowieka, że jest Ktoś, kto jest wcieloną miłością, że w końcu jest Ktoś, komu mój los nie jest obojętny. Bardzo przewrotne: przestaję myśleć o swoich sprawach i problemach i wtedy właśnie nadchodzi ukojenie, rozwiązanie, poczucie, że to nie ja mam się troszczyć o siebie. Kiedy myślę o Nim, jestem najbardziej sobą.

W zapatrzeniu w Boga uczę się ufności, nie muszę już pokładać nadziei w swoich umiejętnościach i wiedzy, mogę rozłożyć ramiona i zapomnieć o wszystkim. Czy to więc znaczy, że mam teraz być bierny, bo Bóg się wszystkim zajmie? Raczej nie, wciąż pracuję tak samo, albo i bardziej, ale sukcesu i powodzenia nie przypisuję sobie. To Jemu oddałem swoje życie i On wie, co dla mnie dobre. Ma to swoją jeszcze jedną, dobrą stronę: każde niepowodzenie nie jest już moje i nie jest już niepowodzeniem. Jest drogą, którą wybrał lub dopuścił dla mnie Bóg.

Uwielbienie „wyrównuje” moje życie duchowe, wygładza wzloty i upadki. Moja wiara w Bożą opiekę i miłość nie zależy już od tego jak mi się układa życie. Ależ to było żenujące, gdy dziękowałem Bogu gdy sprawy się układały i od razu poddawałem w wątpliwość Jego miłość do mnie, gdy coś szło nie po mojej myśli. Uwielbienie uczy, że Bóg jest stały w swej miłości, że moje serce zawsze może Go uwielbiać. Choć daleko mi do postawy Hioba, to uczę się żyć słowami: „Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!". Hiob – mistrz uwielbienia.

Uwielbienie uczy wierności i stałości. Gdy modlitwa uwielbienia pojawiła się w moim życiu, zaczęła żyć własnym życiem, ewoluować. Pojawiała się coraz częściej, sama, w pracy, w samochodzie, w czasie odpoczynku. Otwierałem się na działanie Ducha Świętego, a On rewanżował się ciągłą modlitwą w moim sercu. Czasem prowadziła dalej, do dziękczynienia, do wdzięczności, uczyła cieszyć się z tego co mam. I nie na zasadzie: ciesz się tym co masz i nie proś o więcej, tylko ciesz się tym co masz, bo wszystko, co moje, do ciebie należy. Bóg troszczy się o wszystko, w Nim mam wszystko. Czasem uwielbienie prowadzi mnie do wdzięczności za konkretną osobę, powierzam wówczas ją Bogu i cieszę się, że i ona ma udział w tym uwielbieniu, że trwamy już razem przed Bogiem.

Uwielbienie mnie porywa. Prawie zawsze, albo do środka, albo na zewnątrz. Gdy porywa do środka, zamykam oczy i adoruję Boga w sobie i w drugim człowieku. Uczę się patrzeć na innych, tak jak chciałbym patrzeć na Chrystusa. Uczę się, że drugi człowiek to zawsze Chrystus. To bardzo trudna i bolesna nauka, ale wiem, że bardzo ważna. Gdy porywa na zewnątrz chcę śpiewać, tańczyć, uwielbiać na głos, być z ludźmi, wspólnie wielbić i cieszyć się z obecności Ojca, Syna i Ducha Świętego. Dzisiaj prawie w każdej parafii odbywają się cykliczne spotkania uwielbieniowe, to cudowne. Ale musisz uważać. Jeśli przychodzisz na takie spotkanie, z myślą, że tutaj wzbijesz się na wyżyny uwielbienia, a w twojej codzienności uwielbienia brakuje, to upadek z tych wyżyn może być bolesny. Coś przeżyjesz, czegoś doświadczysz, uniesiesz się w górę, ale zaraz po wyjściu ze spotkania zaczniesz spadać na ziemię. Spotkania uwielbieniowe zaczną cię nudzić, pomyślisz, że zawsze jest tam to samo, że nic się nie dzieje. A tam za każdym razem jest Bóg.

Modlitwa uwielbienia przeżywana w sposób dojrzały, głęboki, z ukierunkowaniem na Tego, Który godzien  jest uwielbienia, potrafi pięknie owocować. Uwielbienie staje się przedłużeniem adoracji, adoracja przedłużeniem uwielbienia. Bóg zawsze obecny, w Eucharystii, w drugim człowieku, we mnie.

Polecane książki

Moc uwielbienia
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony
Pan Bóg uwielbiam
Wielbię, więc żyję

2018-05-29

Komentarze:

Bądź pierwszy, skomentuj ten wpis.

Dodaj komentarz:

autor:
treść:

U nas zapłacisz z Dotpay

© 2009 - 2018 | Księgarnia religijna Izajasz | ul. Rydza Śmigłego 62/82, 65-610 Zielona Góra | tel. 602 581 402